Dzieci, które czują się dobrze, zachowują się dobrze…

Artykuł publikowany w czasopiśmie specjalistycznym Głos Pedagogiczny,
w październiku 2019

Ruch na zdrowie

Wyobraź sobie, że masz 5, albo 8 lat. 10 albo 12. To pewna różnica, ale z punktu widzenia tego, o czym będziemy mówić mało istotna w gruncie rzeczy…

Czego chcesz, czego potrzebujesz, co się z Tobą dzieje? Co jest łatwe, a co trudne? Jak sobie radzisz z trudnościami? Jak radzisz sobie z emocjami, które towarzyszą trudnościom związanym z tym, że czegoś nie potrafisz, nie rozumiesz? Albo z tym, że jeśli nie dogadujesz się z kolegami? że rodzice chcą, abyś zachowywał się inaczej, że nauczyciele denerwują się, bo nie robisz tego, czego oczekują?… Co jest dla Ciebie ważne? Co jest naturalne? A co wymaga wysiłku? Co lubisz, a czego nie? Co wiesz? Co potrafisz?

Nie ma dziecka „typowego”, ale jest coś co jest wspólne dla wszystkich zdrowych dzieci, co wynika z ich możliwości i potrzeb rozwojowych. Jeśli więc jesteś w miarę zdrowym, przeciętnym dzieckiem  to jesteś ciekawy świata, ciekawy ludzi. Potrzebujesz być w dobrym, ciepłym i bezpiecznym kontakcie z drugim człowiekiem – kolegą lub koleżanką, nauczycielem i – oczywiście – rodzicem. A także potrzebujesz się bawić, potrzebujesz się ruszać. Z wieloma trudnościami nie potrafisz sobie jeszcze radzić – czy nie po to właśnie chodzisz do szkoły, by się tego nauczyć? Niespecjalnie rozumiesz co się z Tobą dzieje, gdy pojawiają się emocje, zwłaszcza, jeśli jesteś wrażliwy i są one szczególnie intensywne. Zwykle też nie wiesz co robić, gdy się pojawiają. Nikt Cię tego przecież nie nauczył, a to, że wszyscy wokół oczekują, abyś  „się uspokoił” niczego nie ułatwia. Zwłaszcza, że czasem żądają tego w sposób gwałtowny i oskarżający, co bywa  przerażające i wywołuje poczucie zagubienia. Dogadywanie się z kolegami i dorosłymi nie jest proste – nawet jeśli nie masz Zespołu Aspergera zrozumienie czego oczekują inni jest nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza, że niewielu z nich mówi Ci wprost czego od Ciebie chce (teksty kolegów typu „jesteś do bani”, „spadaj”, albo dorosłych „jesteś już duży, powinieneś sobie z tym poradzić”, albo „no jak ty się zachowujesz” i „tyle razy Ci mówiłem!” nie są w ogóle pomocne, bo koniec końców komunikują tylko ich niezadowolenie bądź złość, nie dają żadnych wskazówek). Ważne jest dla Ciebie, aby Twoi rodzice, nauczyciele i koledzy Cię lubili i doceniali, ważne jest też, aby w ogóle widzieli Cię, słyszeli. Oraz aby Cię rozumieli, a przynajmniej, by próbowali. Ważne, aby dorośli Ci pomagali, jeśli czegoś nie umiesz bądź nie rozumiesz, bo świat jest tak skomplikowany i pełen wymagań, że odnalezienie się w tym wszystkim jest po prostu trudne. Dorośli czasem z ledwością sobie z tym radzą, A Ty jesteś w końcu tylko  dzieckiem. Potrzebujesz więc, aby ktoś Cię zrozumiał, podał pomocną dłoń, przytulił. To najbardziej pomaga, gdy się denerwujesz. Pomaga też gdy się pobawisz, pobiegasz, poskaczesz, potańczysz, pośpiewasz, porysujesz, albo w inny, wybrany sposób wyrazisz emocje, uwolnisz nagromadzone przez cały dzień napięcie. A tymczasem…

Tymczasem już od samego rana jesteś w pośpiechu, który wywołuje stres. Jeśli jesteś przeciętnym dzieckiem musisz szybko wstać, zjeść śniadanie i biec do szkoły. W szkole spędzasz od 5 do 7 godzin, a może nawet 10, jeśli zostajesz po lekcjach na świetlicy. Przez większość tego czasu musisz siedzieć w jednym miejscu i koncentrować się na tym co mówi nauczyciel. Bez względu na to jak jest to ciekawe czy nudne, zrozumiałe bądź nie – musisz sobie jakoś radzić, mimo że z początku rozwojowo nie masz jeszcze umiejętności skupiania uwagi na tak długi czas. W zerówce i w klasach I-III, jeśli masz szczęście, Twój nauczyciel chwali Cię za to, co robisz dobrze. W starszych klasach (a niekiedy już od samego początku nauki szkolnej) nauczyciel podejmuje z Tobą bezpośredni kontakt zwykle, aby pokazać Ci czego nie umiesz lub co robisz źle/ nie dość dobrze, ewentualnie zwraca Ci uwagę, jeśli źle się zachowujesz. To wszystko wywołuje w Tobie napięcie – spowodowane czyimiś oczekiwaniami, których nie spełniasz, pośpiechem, krytyką, staraniami, które często nie dają efektu oraz koniecznością utrzymania uwagi na rzeczach, które nie zawsze są interesujące bądź jasne. Jeśli masz kolegów, których lubisz i którzy lubią Ciebie to jesteś w dobrej sytuacji – możesz się z nimi pobawić, pośmiać i choć trochę odreagować stres. Jeśli jednak jesteś osamotniony w grupie w której przebywasz – sytuacja jest znacznie gorsza. Jeśli jesteś obiektem drwin, dokuczania, odtrącenia, bicia – jest tragiczna (to sytuacja podobna do pracy, w której jesteś stale ignorowany lub mobbingowany; z tą istotną różnicą, że pracę możesz łatwiej zmienić niż klasę czy szkołę). Przez wszystkie te godziny wymaga się od Ciebie skupienia i siedzenia w jednym miejscu. Przerwy pomiędzy lekcjami są bardzo krótkie. Nie możesz w ich trakcie krzyczeć, nie możesz także biegać, skakać, ani grać w piłkę, co bardzo pomaga odprężyć się i poczuć się lepiej. O wyjściu na dwór nie ma mowy, nawet jeśli pogoda jest piękna, a przerwa długa. Większość dnia spędzasz w zamknięciu, w tłoku, w hałasie; jeśli jesteś nadwrażliwy na dźwięki – bardzo trudno to wytrzymać, robisz się od tego podenerwowany i rozkojarzony. Po lekcjach szybko pędzisz do domu – jeśli masz tyle szczęścia, że nie musisz kolejnych godzin spędzać na zajęciach dodatkowych i dalszej nauce. Tak czy inaczej po powrocie do domu czekają Cię kolejne godziny spędzone na odrabianiu lekcji, przygotowywaniu się do sprawdzianów, robieniu projektów dodatkowych. Jeśli masz naprawdę dużo szczęścia to po szkole  rodzice porozmawiają z Tobą, być może znajdą chwilę na wspólną zabawę lub inną aktywność, a może nawet zabiorą Cię na spacer lub plac zabaw, albo na wybrane przez Ciebie zajęcia ruchowe. Może puszczą Cię na podwórko (choć tam prawdopodobnie nikogo nie ma – wszyscy się uczą albo siedzą przed ekranami). Jeśli tego szczęścia nie masz rodzice pytają tylko o szkołę i każą się uczyć, a ty siedzisz nad lekcjami, których coraz bardziej nienawidzisz; czujesz się coraz bardziej samotny, nieszczęśliwy; masz poczucie beznadziejności. Jesteś spięty i w takim stanie kładziesz się spać. W związku z tym nie wysypiasz się i rano trudno Ci wstać i rozpocząć kolejną gonitwę, na którą nie masz siły ani ochoty. Twoja frustracja przeradza się w złość, która znajduje upust w agresywnych zachowaniach – nie masz okazji rozładować napięcia, bo przez większość czasu jesteś praktycznie unieruchomiony; nie możesz także pozbyć się go w rozmowie, w której zostaniesz zrozumiany, bo masz poczucie, że nikt Cię nie słucha; wszyscy tylko czegoś od Ciebie chcą. Nikogo szczególnie nie obchodzi co czujesz ani czego potrzebujesz, w związku z czym otrzymujesz kolejne porcje krytyki i kar. To albo nasila Twój gniew, albo pod wpływem bezsilności, której nieustannie doświadczasz złość zamienia się w smutek. W końcu wszyscy wokół powtarzają, że nie wolno się złościć, nie masz o co się złościć, złość jest zła. Może więc jeśli bardzo się postarasz – przestaniesz się złościć. Jest duża szansa, że wpadniesz w depresję. A może z całego swojego nieszczęścia będziesz rozpaczliwie próbował chwytać się różnych sposobów, aby jakoś poradzić sobie z tym wszystkim. Być może nawet uda Ci się to – skupiając całą uwagę i energię na spełnianiu oczekiwań innych staniesz się dzieckiem idealnym, nie akceptującym popełniania błędów i nie radzącym sobie z porażkami i niedoskonałościami. Małym perfekcjonistą. To będzie Twoja gwarancja otrzymania od dorosłych niezbędnej porcji dobrej uwagi i ochrony, zabezpieczenia się przed ich gniewem i niezadowoleniem. Na pewno poniesiesz znaczne koszty takiego wytężonego wysiłku oraz zapomnienia o sobie. Być może starania przerodzą się w obsesję w jakimś obszarze; może zaczniesz siebie karać za brak perfekcji kierując złość na siebie.

Dorośli to potem zdiagnozują Cię opatrując uczonym określeniem takim jak: zaburzenia zachowania,/ zaburzenia zachowania i emocji, zaburzenia opozycyjno-buntownicze, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, zaburzenia depresyjne itd. itd. Dostaniesz też pewnie łatkę taką jak np. „zdolny, ale leniwy”, „trudne dziecko”, „zwraca na siebie uwagę”. To oczywiście niczego nie wyjaśni, ani nie spowoduje, że poczujesz się lepiej, ale stworzy złudzenie, że dorośli „wiedzą” co z Tobą nie tak. Być może wtedy dostaniesz jakąś pomoc, ale możliwe, że niestety nie; ewentualnie dorośli staną się bardziej pobłażliwi, co nie znaczy że wspierający. Od tego także nie poczujesz się lepiej. A jeśli nie poczujesz się lepiej to nie będziesz się lepiej zachowywał; będziesz zachowywał się gorzej. Bardzo możliwe, że będziesz też gorzej się uczył. Co spowoduje eskalację niezadowolenia z Ciebie i eskalację Twojej rozpaczy. Rozpaczy, która będzie efektem osamotnienia i bezsilności w sferze psychicznej oraz braku podstawowej higieny i unieruchomienia w sferze fizycznej.

Jak myślisz, czego potrzebowałbyś, aby będąc dzieckiem zdrowym być jednocześnie dzieckiem szczęśliwym, harmonijnie się rozwijającym, zrównoważonym? Co byłoby dla Ciebie ważne i co by Ci pomogło?

Jeśli jesteś człowiekiem to w pierwszej kolejności potrzebowałbyś dobrego kontaktu z drugim człowiekiem – bezpiecznego, pełnego szacunku kontaktu z dorosłym oraz swobodnego, radosnego kontaktu z rówieśnikami.

Potrzebowałbyś także dostosowania wymagań do Twoich możliwości – nie tylko ze względu na ew. „specyficzne trudności w nauce” ale z uwagi na swoją niepowtarzalność, swoje mocne i słabe strony; tak, byś mógł rozwijać się i osiągać sukcesy, a nie by dominowało poczucie, że jesteś gorszy, inny, ile byś się nie starał i tak zawsze z czymś sobie nie radzisz wystarczająco dobrze. Oprócz wytężonej pracy, dzięki której miałbyś sukcesy potrzebowałbyś też regularnie odpoczynku, relaksu.  Niewątpliwie też potrzebowałbyś dobrej jakości pożywienia oraz regularnego… ruchu.

Aktywność fizyczna jest niezbędna do prawidłowego rozwoju w wielu obszarach, nie tylko w obszarze rozwijania sprawności fizycznej. Nie od rzeczy używa się sformułowania rozwój psychoruchowy dziecka łącząc w jedno rozwój poznawczy i koordynację oraz sprawność w obrębie ciała. Rozwój intelektualny bowiem związany jest ściśle z ćwiczeniem motoryki, która ma na  niego znaczący wpływ. Podobnie z resztą jest z rozwojem emocjonalnym, który jest kluczowy dla wykorzystywania i rozwijania potencjału intelektualnego dziecka. A obydwa są zaniedbywane w rzeczywistości szkolnej…

Regularny ruch korzystnie wpływa na rozwój mózgu, szybkość przewodnictwa nerwowego, usprawnia więc procesy poznawcze; poprawia koncentrację.

Zróżnicowana aktywność fizyczna wywiera korzystny wpływ na harmonijny rozwój zmysłów – przyczynia się więc do rozwoju prawidłowej integracji sensorycznej.

Ruch sprzyja korzystnemu ukształtowaniu systemu kostno-stawowego; rozwojowi i funkcjonowaniu układu oddechowego i układu krążenia (wzmacnia serce, obniża ciśnienie). Wpływa pozytywnie na odporność.

Dobra sprawność fizyczna wpływa na większą swobodę w kontaktach z innymi i poprawia naszą samoocenę jako jeden z elementów pozytywnego obrazu siebie oraz dzięki konkretnym umiejętnościom, z których możemy korzystać i cieszyć się nimi na co dzień. Aktywność fizyczna sprzyja pozytywnym interakcjom z innymi ludźmi – w trakcie gier, zabaw, wspólnych zajęć.

W końcu dzięki wysiłkowi fizycznemu w mózgu wydzielają się endorfiny zwane hormonami szczęścia, zapewniające dobre samopoczucie.

Ruch w końcu pomaga pozbyć się napięcia emocjonalnego, odreagować stres. Jest to tak ważne, że właśnie stan fizycznego unieruchomienia w sytuacji zagrożenia sprzyja rozwinięciu się objawów stresu pourazowego. Reakcja stresowa jest reakcją mobilizacji organizmu do obrony; jeśli jakiekolwiek działanie jest niemożliwe – podwyższone napięcie utrzymuje się, a dodatkowo towarzyszy mu poczucie bezradności, jedno z uczyć dominujących w depresji. Dzięki ruchowi możliwe jest fizyczne rozładowanie napięcia oraz powrót do stanu fizjologicznej równowagi, a także powrót do komfortu psychicznego – poczucia, że mamy jakikolwiek wpływ na sytuację – możliwość wykonania ruchu.

I odwrotnie – brak aktywności fizycznej pogarsza rozwój fizyczny, psychiczny i emocjonalny; wpływa niekorzystnie na zdrowie, pracę i naukę, na kontakty z innymi oraz na poczucie własnej wartości, na poczucie sprawstwa oraz na radzenie sobie ze stresem. Niewystarczająca aktywność fizyczna sprzyja rozwojowi stanów depresyjnych oraz zachowaniom agresywnym bądź autoagresywnym, czyli temu wszystkiemu, co jest obecnie powszechnym problemem wśród polskich dzieci, podobnie jak zaburzenia koncentracji, zaburzenia integracji sensorycznej, trudności w relacjach społecznych.

Jest to wiadomość jednocześnie dobra i zła – z jednej strony ścisk, hałas i bezruch w coraz bardziej przeładowanych szkołach jest przytłaczający. Z drugiej strony – być może jest to jedna z pierwszych zmian jaką stosunkowo łatwo możemy wprowadzić, aby poprawić samopoczucie – a co za tym idzie – również zachowanie, naszych dzieci.

Pierwszą i podstawową zmianą byłyby otwarte drzwi szkół; drugą – organizowanie miejsc w budynkach, w których dzieci mogą się ruszać nie stwarzając nadmiernego zagrożenia dla siebie i innych; a trzecią – zmiana formuły zajęć wychowania fizycznego.

Gdy byliśmy dziećmi na długiej przerwie wszyscy pędziliśmy na boisko. Dziś podwórza szkolne świecą pustkami nawet w najpiękniejsze, najbardziej słoneczne dni lata, w dni pachnące kolorowymi opadającymi z drzew liśćmi, w dni gdy można usłyszeć pierwsze wiosenne ptaki, jak również – co niemal oczywista – w dni gdy śnieg skrzy się przepięknie, a powietrze jest przyjemnie orzeźwiające. Chronienie dzieci przed urazami i zachorowaniami (których ilość wzrasta między innymi ze względu na posyłanie chorych dzieci do placówek, w których siedzą przez cały dzień w zaduchu oraz obniżenie ich odporności z uwagi na nieustający stres, którego nie mogą na bieżąco odreagować) osiąga rozmiary absurdu. Zapewnienie bezpieczeństwa dziecku jest ważne, ale nie może być ważniejsze niż życie, niż rozwój, niż zaspokajanie jego podstawowych potrzeb. Zjawisko to wpisuje się w zmiany społeczno-kulturowe, w których jednym z wiodących trendów jest obsesja kontroli. Jeśli jednak nie otrząśniemy się z tego – będziemy ponosić coraz bardziej dramatyczne konsekwencje nakładanych na nas i na dzieci, niedorzecznych ograniczeń. Jeśli chcemy, aby dzieci były zdrowe i szczęśliwe musimy zaakceptować czasem rozbite kolana i starte łokcie, czy rozdarte spodnie. Tak samo jak akceptujemy takie ryzyko wysyłając dzieci na narty czy na basen, czy zajęcia dodatkowe ze sztuk walki, piłki nożnej etc. Przerwa, zwłaszcza długa, powinna być okazją, kiedy dzieci mogą biegać i krzyczeć, ganiać się i wspinać, skakać, albo choćby pospacerować w spokoju.

W sytuacji gdy nie jest możliwe wyjście na dwór dzieci powinny mieć w szkole takie miejsce, gdzie większa przestrzeń umożliwi im aktywność fizyczną. W każdej szkole jest sala gimnastyczna, a na wyposażeniu piłki, materace drabinki. Dlaczego nie miałaby być ona dostępna jeśli nie na każdej, to choćby na długiej pauzie? Jeśli szkoła jest przeładowana może należy ustalić godziny, w których korzystają z sali młodsze dzieci oraz takie, kiedy są tam dzieci ze starszych klas? Kwestie organizacyjne niewątpliwie wymagają namysłu, natomiast kluczowy jest nadrzędny cel jakim powinno być zapewnienie dzieciom ruchu w warunkach szkolnych w każdych warunkach pogodowych.

WF – zajęcia wychowania fizycznego, które teoretycznie służą wspieraniu rozwoju fizycznego dzieci, mogłyby być doskonałą okazją do rozwijaniach różnorodnych aktywności ruchowych. W praktyce bywa różnie. Duża ilość dzieci nie lubi WF’u z uwagi na konieczność rozbierania się przy kolegach i koleżankach, czym niejednokrotnie narażają się na dokuczanie, a nawet jeśli tak się nie dzieje – jest to sytuacja dla nich zawstydzająca, co zrozumiałe. Często dzieci skarżą się na mało życzliwych, mało wyrozumiałych nauczycieli przedmiotu, którzy w ww. sytuacjach nie dość, że nie pomagają, to sami często są autorami niewybrednych komentarzy, żartów czy gróźb. Jest oczywiste, że nie sprzyja to odreagowaniu nagromadzonego stresu, a jedynie generuje kolejny. Następnym takim czynnikiem, jest wszechobecny system ocen, który nie robi wyjątków także dla tego typu zajęć. Nie trzeba mówić, że robienie przysiadów, pompek, prawidłowych odbić czy rzutów do kosza lub bieganie na ocenę nie jest tym, co będzie zachęcało dzieci do regularnej aktywności fizycznej – zwłaszcza dzieci, które mają w tym obszarze problemy związane z problemami z koordynacją, kondycją, dzieci z nadwagą/ otyłe bądź dzieci z innymi problemami zdrowotnymi, które mogą wpływać na ich sprawność. A przecież właśnie to powinno nam przyświecać – działania na rzecz tego, by polubiły one ruch, oswoiły się z zajęciami sportowymi, by chciały wytrwale ćwiczyć, aby poprawiać sprawność fizyczną – każde na swoją miarę i w swoim tempie. Zawstydzanie dzieci, wystawianie na widok ich niedociągnięć, pognębianie ich poprzez skupienie na błędach i trudnościach potrafi skutecznie oraz bardzo trwale wzbudzić niechęć, a nawet nienawiść do wszelkich ćwiczeń czy sportu. Zadaniem szkoły powinno być pomoc w odnajdywaniu takich aktywności, jakie danemu dziecku się podobają, udzielanie wskazówek do treningów, aby były one efektywne i dawały satysfakcję, zachęcanie do pokonywania swoich ograniczeń, czyli wszystko to, co wspiera chęci i rozwój dziecka w tym kierunku. Stwarzanie okazji do osiągania małych i dużych sukcesów. Tylko tyle.  I aż tyle.

„Dobrze zachowują się dzieci, które czują się dobrze” jak powiedział ktoś mądry. Dziecko, które czuje się dobrze to dziecko spokojne, szczęśliwe, odprężone, bezpieczne. Takie dziecko nie sprawia problemów swoim zachowaniem, ponieważ zachowanie jest odbiciem samopoczucia. Zarówno my sami jak i nasze dzieci jesteśmy agresywni, wycofani, usposobieni wrogo, oporujący, dokuczliwi, jeśli czujemy się osamotnieni, niezrozumiani, odrzuceni, źli, głupi, nieszczęśliwi, zagubieni, zagrożeni. Szczęśliwi ludzie nie krzywdzą innych; szczęśliwi ludzie dbają o innych, gdyż oddają dalej troskę, której doświadczają. Szczęśliwi ludzie współpracują, gdyż są wychowywani poprzez dialog i w szacunku, które są podstawą współpracy. Warto o tym pamiętać.

Poprzez zadbanie o dobre relacje, których podstawą jest dobra komunikacja, oraz poprzez  zapewnienie dzieciom wystarczającej ilości ruchu umożliwimy dzieciom dobre zachowanie, ponieważ w ten sposób odpowiemy na ich ważne potrzeby oraz uwzględnimy uwarunkowania zarówno rozwojowe jak i fizjologiczne. Tym samym ułatwiamy i uprzyjemniamy życie nie tylko im, ale sobie samym, bowiem kontakt z ufnym, zaangażowanym i zrównoważonym dzieckiem to prawdziwa radość i satysfakcja płynąca z efektywności naszych działań.

Zdrowe, zrównoważone dziecko musi mówić własnym głosem i potrzebuje granic wyznaczanych z szacunkiem, by wykształciło kręgosłup moralny. Musi też się ruszać, aby jego kręgosłup fizyczny był w jak najlepszym stanie.

Napisała: Małgorzata M. Jankowska